Follow

Luźne przemyślenia na temat "pride".

Świętuję pride month i uważam, że dla klarowności przekazu warto doprecyzować, czego dotyczy moja indywidualna "duma".

Poniższe przemyślenia skupiają się w dużej mierze na semantyce - uważam, że warto określić, jak dokładnie rozumiemy konkretne słowa użyte w danej sytuacji, bo dużo konfilktów (zwłaszcza online) to po prostu nieporozumienia wynikające z faktu, że ludzie używają tych samych słów, ale rozumieją je zupełnie inaczej (widać to szczególnie wyraźnie w dyskusjach o transpłciowości).

Dla mnie duma tyczy się osiągnięć, a nie tożsamości. Dlatego osobiście "duma z bycia gejem" mi się nie klei, podobnie jak "duma z tego że urodziłem się w takim a takim kraju".

Pride month jest dla mnie okazją do pokazywania dumy m.in. z:

- przezwyciężenia strachu związanego z coming outem

- uodparniania się na uszczypliwe komentarze przechodniów

- zebranie sił do użycia słów "mój chłopak" w codziennej rozmowie ze znajomymi

Ale pride month to dla mnie także okazja do zaznaczania rzeczy, których jeszcze nie osiągnąłem, ale chcę je osiągnąć i być z nich dumny w przyszłości:

- zdobycie odwagi do trzymania się za ręce z moim chłopakiem bez oglądania się, kto jest dookoła nas i czy mu się to "nie spodoba"

- swoboda opowiadania na szkoleniach i podcastach anegdot, w których bierze udział mój chłopak, bez chowania faktu, że jesteśmy parą - tak, jak to ze zrozumiałą radością i godną pozazdroszczenia lekkością robią osoby heteroseksualne

Mam nadzieję, że ta nitka przyda się następnym razem, gdy któreś z Was natrafi na argument "dumny z bycia gejem? to kiedy hetero pride?"

@kuba jaki tam argument. Ja mówię, że codziennie jest hetero pride i temat wyczerpany :p

@kuba a tak generalnie pride ma uzasadnienie, hm... historyczne, związane z walką o prawa osób niecishetero. Co w zasadzie poniekąd wykazałeś swoimi prywatnymi argumentami powyżej :)

@kuba
Hmm z rigczem. Gdyby tak myslala i mowila wiekszosc lgbtow nie bylo by w Polsce stref bez lgbt.

Vide douglas murray/peter thiel. Nie widzialem by na miescie ganiali z z dildosami na glowie czy rozprawiali o 8192 genderach lub udzielajacych dzieciom hormony.

Po angielsku to co mowisz nazywa sie merit-based respect. Wedlug tamtejszego sposobu myslenia szanuje sie lub nie ludzi za osiagniecia dzialania czasami poglady. Tj co mnie to kto kogo trzyma za reke itp ale. To ale ma znaczenie.

@kuba

Dzięki za pokazanie Twojego punktu widzenia! Zawsze zdawało mi się, że ta cała duma związana jest właśnie z byciem dumnym z rzeczy które się dostało w pakiecie genetycznym, w związku z czym mam w najlepszym razie wywalone, w najgorszym lekko mnie to irytuje jak się za dużo temat wałkuje tak samo właśnie jak duma z narodowości itd

Duma tak jak ją pokazałeś w swoim wypadku, to co innego, wspieram, popieram, tak trzymaj!

Dobrze napisane! Teraz to ma sens. Dałeś mi argumenty do ręki podczas kolejnego starcia z homofobami.
@rogatywieszcz @kuba

@kuba
Tylko czy dla innych też ma to takie znaczenie?
Pamiętasz jak Tim Cook wyznał, że jest gejem? "I'm proud to be gay, and I consider being gay among the greatest gifts God has given to me.".
Nawet jeśli mógł mieć na myśli to o czym Ty mówisz, to ten tekst jest zwyczajnie polaryzujący (jeszcze z tym "God").
Dlatego uważam określenie "duma" jako niekompatybilne i uważam, że powinno być zmienione na coś bliżej "confidence".

Ogólnie jednak dobrze że to tłumaczysz.

No ej, ale weźcie pod uwagę, że to jest kalka językowa z (trochę) innej kultury (rel  #protestantyzm #predestynacja ) i wzięte z frazy "[cośtam cośtam] and proud of it", gdzie bycie dumnx jest sprzeciwem wobec (przynajmniej dorozumianego)  społecznego potępienia [cośtam cośtam].

W polskim kontekście kulturowym zgadzam się całkowicie z @kuba@toot.kuba-orlik.name. Natomiast uwzględnienie oryginalnego kontekstu daje ciekawą perspektywę, pokazujacą, że np. "duma z bycia Polakiem" implikuje poczucie opresji lub poniżenia z tego tytułu. I to się zgadza z innymi obserwacjami.

@kuba O, dokładnie to. Dumne się jest z odmawiania siedzenia w szafie.

@kuba
Gdyby ktos chcial dluzej pogadac co mozna sprobowac zmienic w retoryce/pr lgbt by im pomoc zawalczyc ze stereotypami itp jestem otwarty na rozmowe/debate/dyskusje. Byloby dobrze gdyby taka rozmowa zadziala sie zwlaszcza w tym miesiacu.

@kuba

To moze zaindukowac zmiany po drugiej stronie konfliktu ktore tez sa konieczne. Tak by uscislic.

@PawelK jestem fanem depolaryzujacego dialogu.

Z jakiegos powodu ludzoe uwazaja, ze "z tymi <pejoratyw na osoby z drugiego bieguna politycznego> nie ma nawet co dyskutować". I potem nie mamy dyskusji, tylko same nieporozumienia

@kuba
Zdecydowanie. Wiele konfliktow daloby sie zazegnac gdyby spolecznosciowki politycy polaryzacja nie spowodowaly ze zapomnielismy jak to jest brac udzial w debatach, rozmawiac publicznie, ba glupie rozmowy w rodzinie lub miedzy bliskimi niegdys znajomymi teraz koncza okladaniem sie obu stron sztachetami po twarzach.

Osobiscie jestem fanem debat oksfordzkich by zmniejszyc ladunek emocjonalny i konfrontacjogennosc spotkania.

Tak mznaby zrobic z lgbt, moze z aborcja, ze sporami na opozycji.

@PawelK nie jestem fanem debat oksfordzkich, bo są zbyt... sportowe? Ktoś wygrywa, ktoś przegrywa. To też wzmaga polaryzację na swój sposób. Potrzebujemy rozmów, które pomogą nam widzieć się nawzajem jako ludzi, nie jako wrogów

@kuba
Caly stary model polityki tez nie pomaga. Chyba na pierwszy strzal nie warto ich zapraszac. Oni lubia monologi jak gadajace glowy z telewizora. Predzej czy pozniej jesli nic sie nie naucza beda gadac do lustra lub garstki jelopow/owiec.

@PawelK @kuba Kto to jest "stary model" ? Rozumiem, że ktoś inny niż "nowy model" . Możesz podać jakieś przykłady (nazwiska ? organizacje ? ) dla jednego i drugiego ?

@miklo

Hmm w starym modelu politycy to gadajace glowy. Przekaz w jedna strone itp.

W drugim nowszym u nas raczej malo znanym politycy sluchaja wyborcow bo sa na ich utrzymaniu i staraja sie rozwiazywac ich problemy ale majac z tylu glowy dobro kraju i narodu jako calosci.

@kuba

@miklo
Co do przykladow wiekszosc polskich politykow dziala w starym modelu. Parlamentarzysci nie odbieraja mejli nie probuja pomic ergo generalnie maja w dupie wyborcow jak ci juz zaglosuja.

Co do mowego z polski nie mam takiego przykladu konkretnie jeszcze. Ale za granica w niektorych krajach do niedawna byl taki standard a w innych wlasnie sie wykuwa.

@kuba

@kuba @PawelK To dobre pytanie z kim z drugiego bieguna można/należy w ogóle rozmawiać. Bo chyba jednak jest jakaś granica przyzwoitości za którą nie ma już dyskusji a zaczyna się kwestia odpowiedzialności za prowokowanie nastrojów nienawiści w interesie albo politycznym albo jakiś chorych religijnych bajek. .

@miklo

Przy takim zalozeniu nie jestes osoba z naszej strony ktora powinna btac udzial w takiej debacie. Ale to tylko moja prywatna opinia.

Zdziwil lub zdziwilabys sie jak wiele osob jest po drugiej stronie do nas i nie nie wszystkie sa hejterami cokolwiek to znaczy lub glupcami.

W tym sporze po drugiej stronie nie ma poza ekstremami nienawisci. Sa za to pewne fundamentalne roznice w systemach wartosci.

@kuba

@miklo @PawelK ja do tego podchodzę tak:

Każdy z nas uważa, że jest po Dobrej Stronie Sprawy/Historii. W trakcie depolaryzujacych rozmow nie "ustalamy, kto ma rację", tylko pomagamy sobie nawzajem zrozumieć, w jaki unikalny, indywidualny sposób każde z nas czuje, że robi dobrze.

@miklo @PawelK

Przy okazji polecam podcast onbeing.org/series/podcast/, pełen takiego właśnie typu rozmów. Jak się dowiedziałem, że prowadząca jest głeboko wierzącą chrześcijanką, to byłem bardzo sceptyczny. Ale dałem mu szansę i nie żałuję

@kuba
To jest dobry pierwszy krok. Obczaje ten podcast. Brakuje mi w pl jak powietrza debat oksfordzkich. W uk swietnie dzialaja.

@miklo

@kuba
Ja jesli pozwolisz, mysle podobnie ale lekko inaczej. Ja lubie prawde. Wiekszosc pytan ma odpowiedz typu prawda falsz. Niektore nie maja bo sa subiektywne np ulubiony owoc a niektirych nie da sie poznac typu czy bog istnieje.

Mnie w takich debatach zastanawia rezultat koncowy. Ale sam proces wysluchania sie obu stron nawzajem juz tez ma ogromna wartosc.

Tak niszczy sie konflikty.

@miklo

@PawelK @miklo dla mnie jak rozmowa jest nastawiona na cel w okresleniu jakiegos obiektywnego faktu lub (nie daj Boze!) znalezienie KoMpR0MiSu, to od razu ją to przynajmniej delikatnie wykoleja.

Obiektywna prawda oczywiscie istnieje, ale moim zdaniem nie jest podstawa konfliktow politycznych. Ludzi obchodzi to, jak obserwuja swiat i jak na niego reagują. Warto postawić zatem te odczucia na pierwszym planie.

@PawelK @miklo bo, znowu - o prawde mozna sie klocic. Poznajemy swiat przez bardzo subietywne zmysly i odczucia, wiec ścisła, w 100% obiektywna prawda bedzie sie wymykac z rak jak mydło pod prysznicem.

A odczucia ktoś może mieć jakieś i tyle. Jeżeli mówi, że takie ma, to pozostaje mu uwierzyć, że takie ma. To eliminuje pole do *dyskusji*, a otwiera do wzajemnego poznawania i uczlowieczania sie

@kuba

Co do zasady tak. Ale co do wartosciowania ocen itp? To moim zdaniem zalezy.

Powiem tak ktos moze twierdzic ze wydaje mu sie ze ksiezyc jest zrobiony z sera. No i spoko. Ale teraz czy ktos ma nie miec mozliwosci wyrazenia opinii o tamtym osadzie? Moim zdaniem nie.

Inna sprawa ze zarowno nikt nie powinien pala temu jegomosciowi wybijac tego z glowy, ale przez wzajemnosc, jegomosc nie powinien pala przekonywac innych do tego ze jednak z sera.

Ja bym tak o tym myslal.

@miklo

@PawelK @miklo i niech sobie myśli, że jest z sera! Rozmowy robią się cudowne, gdy nie podchodzi się do nich z nastawieniem "ale zmienie zdanie drugiej osoby"

@kuba
Nie musi zmienic zdania. To nie jest celem. Waznym punktem do zasygnalizowania z tamtej strony do nas i wzajemnie jest to zeby zadna ze stron nie narzucala drugiej i ich rodzinom itp swojego pogladu. Neutralnie trzeba by przyjac ze oba poglady sa rownowazne i nic sie nie dzieje dopoki zyja sobie w swoich dwoch oddzielnych subkulturach itp.

@miklo

@PawelK @kuba Problem nie jest w tym że miliony wierzą w księzyc z sera. Problem jest w tym, że jakis procent z nich sprawuje władzę lub mają wpływ na tych co sprawują i uważają, że księżyc z sera powinien być źródłem prawa dla wszysktich, tych co wierzą i tych co nie wierzą. Co z tego ,że sobie miło można pogadać z jednym czy drugim szeregowym wyznawcą sera jeżeli potem oni razem z milionami podobnych szeregowych będzie głosować w wyborach za tymi co chcą urządzać wszysktim serowy świat. I którzy nie zamierzają miło rozmawiać z ludźmi , ktorzy się z nimi nie zgadzają.

@miklo @PawelK wszystkie istotne zmiany społeczne zaczynają się w małych zakątkach, ogniskach, podziemiach itp. Każda cegiełka, którą dołożymy do depolaryzacji społeczenśtwa, sprawi, że

1. Osoby polaryzujace beda rzadziej wybierane w wyborach
2. Osobom polaryzujacym bedzie trudniej utrzymac wplyw na spoleczenstwo

Polaryzacja jest narzedziem opresji i kontroli. Uważam, że odmawiając polaryzacji i aktywnie ją niwelując można mieć faktyczny wpływ tutaj

@miklo @PawelK inna sprawa, że taka przemiana trwa bardzo długo i może być na nią za późno. Myśląc o tym chce się wrzeszczeć i swoje wywrzeszczałem na protestach ;)

Sign in to participate in the conversation
Mastodon

The social network of the future: No ads, no corporate surveillance, ethical design, and decentralization! Own your data with Mastodon!